Wacław

Kopydłowski

Wacław Kopydłowski

1908
Kreska
1973

Urodzony 28 sierpnia 1908 r. w Otorowie (powiat szamotulski). W 1928 r. zdał egzamin na czeladnika piekarskiego. W latach 1932-1937 prowadził samodzielnie piekarnię w pobliskim Ostrorogu, którą objął z rekomendacji piekarskiej rodziny Lipońskich. W 1938 r. przejął piekarnię zlokalizowaną w podpoznańskich Krzyżownikach przy ul. Słupskiej 20a, którą prowadził także po wybuchu II wojny światowej. Podczas okupacji niemieckiej zaangażował się w pomoc więźniom narodowości żydowskiej osadzonym w obozie pracy przymusowej w Krzyżownikach koło Poznania. Każdego dnia przechodząca obok jego piekarni kolumna robotników delegowała kilku więźniów, którzy w tajemnicy pobierali chleb i rozdzielali go wśród współwięźniów. O tym dramatycznym czasie i okolicznościach właściciel piekarni pisał: „Żołnierz walczył na froncie karabinem, a ja chlebem pomagałem (…) jeńcom obcej narodowości, między innymi Żydom, którzy przebywali na terenie obozu w Krzyżownikach”. W maju 1942 został aresztowany przez poznańskie gestapo w maju i skazany za pomoc osobom narodowości żydowskiej wyrokiem Sądu Specjalnego w Poznaniu na 6 lat więzienia. Karę odbywał w obozie Fort VII w Poznaniu, a następnie w więzieniu we Wronkach, Sieradzu i Rawiczu oraz karne obozy pracy na terenie Rzeszy w Griebo k. Coswig (Elberegulierung Post Griebo bei Coswig) i Dessau (Strafgefangenenlager Dessau-Roßlau). Po wojnie udało mu się odtworzyć zarekwirowane przez Niemców wyposażenie piekarni i wkrótce na nowo uruchomił produkcję. Zmarł w 1973 roku. Ta historia stała się także tematem artykułu z 11 kwietnia 1968 r. w „Expressie Poznańskim”. 23 lata po uwolnieniu z obozu, Wacław Kopydłowski podsumował swój czyn na łamach gazety: „To przecież normalne, że jeden pomaga w biedzie drugiemu. Chyba nieliczni Żydzi przeżyli pobyt w Krzyżownikach. Mój chleb też im nie pomógł, ale mam spokojne sumienie, że starałem się ulżyć cierpiącym”.